z dorosłym. Może to być cicha, spokojna rozmowa, bajka czy kolejny fragment opowiadania. Dziecko ma rozumieć, a potem trzeba iść spać. 6. Nawyk radosnego budzenia się. Miłe nastawienie do świata od tego właśnie zależy. Dlatego budzenie się musi być dla dziecka radosne: ma uśmiechnąć się, wstać i powitać dorosłych.
Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne. Wyrafinowanie duchowe naszego inteligentnego ogółu, jakkolwiek zupełnie zrozumiałe, gdy zważamy wszystkie jego źródła, przy bliższym zastanowieniu jest i smutne, i śmieszne zarazem.
Miniony czerwiec, podobnie jak w ubiegłych latach, minął znacznej części naszego społeczeństwa w tęczowych kolorach. Coraz powszechniej, w wielu zakątkach świata, tak na Litwie, jak i w Polsce…
Naprawdę, tam dopiero nauczyłem się być dumnym z tego, że pracuję. Pozostałe dzieci także zakosztowały służby pełnoczasowej, z czego byliśmy dumni.
Chodzi o stworzenie czegoś, z czego można być dumnym Dostarczenie wiodącego i unikalnego produktu dla Twojej firmy wymaga nieszablonowego podejścia naszych specjalistów. Pozwoli to znaleźć i wdrożyć rozwiązanie dostosowane specjalnie dla takich firm jak Twoje.
Vay Tiền Trả Góp 24 Tháng. -społeczeństwo kreuje normy moralne -normy moralne są tworzone dla większości, mają ułatwiać życie w wielkich skupiskach -w ramach norm moralnych nie powinna się mieścić, akceptacja dla tego co nie jest zdrowe fizycznie i psychicznie, problematyczne, dajce zły przykład, prowadzące do rozchwiania i rozterek, brzemienne w skutkach dla jednostki jaki i dla społeczności -środowiska LGBT próbują przesunąć okno Overtona czyli poprzez ciągłe maglowanie tematu przyzwyczaić nas do LGBT i wszelkich parafilii -koncerny kalkulują sobie ryzyko reklam LGBT i wliczają w to efekt skandali -punkt widzenia LGBR jest odmienny od normalnych hetero i zawsze będzie -punkt widzenia BI i para którzy nie mają zaburzeń pomiędzy płciowych też będzie odmienny -co ze śmiesznym fenomenem SUPER STRIGHT?
Duma to przedziwna sprawa. Przesadzona i bezpodstawna potrafi zniszczyć życie. Ale o tym mówi się często. Dzisiaj chcę podsunąć parę myśli ludziom, którzy zmagają się z kwestią odwrotną: jak być dumnym z siebie? Jak być dumnym z siebie? Ja vs inni Najlepsza duma to duma oparta o pewne podstawy. Niestety, bardzo popularnym problemem człowieka jest porównywanie się do innych. Każdy zawsze porównywał się do wszystkich, których potrafił znaleźć – tak już działa nasz mózg – i nigdy nie było inaczej. Ale w ostatnich latach trochę zmieniły się warunki tego “znajdywania”. Kiedyś sądziliśmy, że jesteśmy dobrzy w grę komputerową, bo byliśmy najlepsi w grupie kolegów. Teraz mamy internet. Możemy znaleźć wszystkich. Grupa, do której się porównujemy to cały świat. Jak sobie zepsuć humor? Człowiek zaczyna rysować, odpala DeviantArt i dowiaduje się, że są na świecie ludzie młodsi od niego o 20 lat a rysujący tak, że studio Ghibli wymięka. Nie bierze przy tym pod uwagę tysięcy zmiennych, przez które nie ma możliwości TAK NAPRAWDĘ dokonać rozsądnego porównania – przecież ci internetowi rysownicy wiodą zupełnie inne życia i mają zupełnie inne problemy. Człowiek odpoczywa sobie przy pizzy w piątkowy wieczór, odpala Facebooka i dowiaduje się, że paru jego znajomych właśnie biegnie nocny maraton a kolega z pracy kończy przygotować zdrową kolację. Nie bierze pod uwagę tego, że ci ludzie wrzucają do internetu bardzo skrupulatnie dobrane “fotosy” z życia, dzięki którym wypadają najlepiej. Człowiek cieszy się, że wykonał przez kwartał sporo niezłej pracy, rozmawia ze znajomym i dowiaduje się, że ten ktoś zdążył zwiedzić dwanaście krajów i opublikować dwie książki. Nie bierze pod uwagę faktu, że znajomy jest zawodowym, podróżującym pisarzem i technicznie rzecz biorąc nie ma w jego “wyczynie” niczego ponad normę. (Ale to akurat bardzo klasyczna odmiana problemu, obecna w ludzkich życiach od lat.) Porównujemy się z najlepszymi, porównujemy codzienność z “highlightami” innych żyć, porównujemy bezpodstawnie zupełnie różne kariery lub studia i nagle wszystko jest marne. Jeśli któraś z tych scenek brzmi znajomo, mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Wszyscy się z nimi zmagamy. A nie, czekaj, jednak mam dwie dobre wiadomości. Temat jest w stu procentach do ogarnięcia :) Po pierwsze – dla siebie Bardzo wierzę w to, że nie na wszystkim trzeba w życiu “zarobić”. Traktuję te słowa dosłownie. Wszędobylskie poradniki “jak zarobić na swojej pasji” całej rzeszy ludzi strasznie popsuły życia. Sam podejmując w zeszłym roku taki a nie inny temat szkoleń poświęciłem blisko 1/4 materiału na nauczenie ludzi jak rozróżniać, kiedy pasja “nadaje się” na pracę, a kiedy będzie zdrowo i sympatycznie zostawić ją w spokoju. Tak, by nigdy nie wyrosła ze swojej podstawowej funkcji: urozmaicania wieczorów. W pasji nie chodzi bowiem o to, by w niej być doskonałym. W pasji chodzi o to, by sprawiała radość. By była. Jeśli Twoją pasją jest rysowanie – a w tym rysowaniu podnieca Cię rozwój – to się rozwijaj. Ale jeśli Twoją pasją jest rysowanie – a w tym rysowaniu podnieca Cię relaks i malowanie drzewek – to po prostu maluj sobie drzewka. Co Cię obchodzi, że ktoś jest “lepszy”. To niech będzie. Jeśli interesujesz się realizowaniem swojej pasji – zapisz się na mój newsletter! Jak być dumnym z siebie? Po drugie – we własnym tempie Zauważyłem ostatnio taką zabawną zależność. Im bardziej sobie odbieram odpoczynek lub nagrody to tym bardziej potem prokrastynuję i kompulsywnie popadam w epizody strasznego niechcieja. Za to gdy regularnie dbam o odpoczynek i nie rozliczam siebie twardo ze słabszych chwil i np. obniżonego poziomu energii gdy jestem przeziębiony, w efekcie pracuję efektywnie niczym rozpędzona lokomotywa. Mam dobry humor, skuteczniej podejmuję decyzję, wolniej się męczę przy pracy umysłowej. Jestem w stanie więcej przyswoić i wymyślam lepsze rozwiązania problemów. Jeśli masz potrzebę odpocząć – odpocznij. Jeśli masz energię pracować – pracuj. Jeśli ktoś pracuje gdy Ty odpoczywasz – co z tego. To jego życie, niech sobie pracuje. Pewnie potem się położy, a Ty siądziesz do pracy :) Po trzecie – własne kryteria Powiem teraz coś super prostego, okej? Każde życie jest wyjątkowe i NAPRAWDĘ ciężko rozsądnie porównać do siebie historie dwóch ludzi. W zasadzie nigdy nie wiemy, jaką cenę ktoś zapłacił za to, że jest teraz taki oblatany w relacjach międzyludzkich. Pewnie przecierpiał więcej niż wynosi średnia krajowa. Nie wiemy też, ile ktoś oddał za swoją aktualną pozycję w karierze. Możliwe, że ma nadkruszone zdrowie, możliwe że nie spał dobrze od trzech lat. Serio. Bardzo wielu rzeczy jeszcze w życiu nie przeżyłem, ale dzięki mojej przedziwnej ścieżce zawodowej miałem przyjemność poznać naprawdę wielu ludzi. I żaden z nich, ani jeden, NIKT nie dostał czegoś, co ma “dobre” lub “wyjątkowe” w prezencie. Lub – trochę gorsza wersja – nie poznałem ani jednej osoby, która za coś, co przytrafiło się jej lub jemu szczęśliwie, potem nie przypłaciła zmartwieniami, zwątpieniem, stresem czy frustracją. Nie ma nic za darmo. Warto oceniać własne życie swoimi prywatnymi kryteriami oceny. Jeśli czas z bliskimi ma dla Ciebie wysoki priorytet to pamiętaj, że zazdrość wywołana czyimiś podróżami jest naprawdę powierzchowna. Jeśli zawsze marzyły Ci się podróże to nie warto panikować, że ktoś inny ma bliższe więzi z bliskimi. W życiu nie można mieć wszystkiego, więc jak się wie, co się chce, to potem jest prościej. Jeśli chcesz ustawić sobie dobre priorytety – postaram się pomóc! Zapraszam na newsletter. Po czwarte – zaburzone poczucie osiągnięć Bardzo szanuję czas. I swój, i innych. Jest jedynym nieodnawialnym zasobem w ludzkim życiu i staram się przy większości okazji dbać, by był wykorzystany dobrze. Nie mówię, że tylko na pracę. Na odpoczynek też. Ale jeśli mam wybór – to niech to będzie odpoczynek wysokiej jakości, nie coś durnego, czego nie będę pamiętał. Niech praca będzie ku czemuś ważnemu, a nie tylko za kasę, robiąc coś, czego nie będę szanował. Aby mądrzej podejmować duże decyzje bardzo lubię analizować przeszłość. Bez jakiejś strasznej szczegółowości a już na pewno bez ciężkiego kwestionowania wcześniejszych wyborów – ale tak ogółem, dla siebie. By na przykład zauważyć, czy jest jakaś prosta, automatyczna rzecz, którą robię, a która mi samemu przeszkadza najbardziej. By wychwycić wszystkie dziwne trendy lub zmiany zachowań, których z perspektywy codzienności zupełnie nie idzie dostrzec. To fajny proces. A zarazem, bez pudła, powód do poczucia dumy. Od trzech lat spędzam wieczór pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia w ten sam sposób. Czekam aż rodzina rozejdzie się na poobiednie drzemki i siadam do pracy. Otwieram wszystkie notesy, kalendarze, aplikacje do planowania projektów, foldery ze zdjęciami, bloga, YouTube’a oraz fotki na telefonie. Wszystko co potrafię znaleźć, a co może mi podpowiedzieć jak spędziłem jakąś chwilę. Lecę potem dzień po dniu, tydzień po tygodniu i wszystkie “większe wydarzenia” przepisuję sobie na osobną listę. I nagle się okazuje, że JASNA ANIELO, ile ja tego wszystkiego zrobiłem. Jak mówi znane powiedzenie: człowiek przecenia to, co może zrobić jednego dnia ale zupełnie nie docenia tego, co może zrobić w jeden rok. Nie spełniłem połowy moich oczekiwań względem samego siebie? Cholibka, no tak, ale zrobiłem pięć razy więcej rzeczy – tyle że innych! Teraz problemem nie jest to, że nie zrobiłem nic godnego samozadowolenia. Powstaje ciekawsza kwestia – zrobiłem inne rzeczy, niż planowałem. Ale to już jest coś, na czym można budować. Wyszło gorzej? Czemu? Wyszło lepiej? Czemu? Co mogę zrobić, by kolejny rok był dla mnie lepszy? Jak być dumnym z siebie? Wychodzę z założenia, że większość problemów z dumą z własnych osiągnięć, z dumą z samego siebie płynie z porównywania się do innych. Omówiłem teraz parę najbardziej podstawowych scenariuszy, w których zamiast na własne kryteria oceny podpatrujemy przez palce na życia ludzi dookoła – i bledniemy z przerażenia. To niepotrzebna reakcja, bo jak się naprawdę długo pogada z dowolną podziwianą osobą, to zawsze wyjdzie, że ona też ma swoje problemy. Że też się zmaga. Nie jesteśmy idealni. Ale wiesz co? W tym powszechnym braku ideałów jest coś pięknego. Dzięki niemu wszyscy jesteśmy tacy sami. Chcemy więcej znaczyć. Chcemy mieć przyjaciół. Chcemy móc ufać, chcemy rozmawiać, chcemy wysyłać ludziom fajne linki, choćby i o drugiej nad ranem. Chcemy robić rzeczy i potem czuć dumę, że je zrobiliśmy. Ja na przykład, pozwalam sobie na dumę, że wydałem e-booka. Starałem się, to było trudne, zajęło masę czasu i środków, a efekt jest porządny. I chcę się z tego cieszyć :) Wierzę, że porównywanie się do innych dodaje nam energii. Przykład z mojego życia: NIC mnie tak nie nakręca do roboty jak poczytanie o mistrzach mojego fachu. Wkurzam się wtedy lekko, bo chcę być im równy. A potem wyciskam z siebie siódme poty, by znaleźć się bliżej celu. Ale gdybym robił tylko to, byłbym wiecznie sfrustrowany. Przecież istnieją spore szanse, że nigdy nie będę tak dobry, jak oni. Dlatego czasem – co jakiś czas – pozwalam sobie na rozejrzenie się dookoła. Na spojrzenie do tyłu. Orientuję się wtedy, że przeszedłem już niezła drogę. Że jestem dalej w moim procesie, niż byłem rok temu. Cholibka – czasem jestem dalej niż byłem tydzień temu! Wtedy okazuje się, że choć droga przede mną nadal jest długa i trudna, to nagle zaczyna wydawać mi się “do zrobienia”. Skoro zaszedłem tutaj, to i dalej zajdę. I na krótki moment odczuwam dumę, że może nie robię rzeczy po nic. Że może jednak osiągam coś, co można nazwać wstępem do życiowego sukcesu. Potem ta duma oczywiście ustępuje nowej dawce frustracji, bo z leżenia na laurach jeszcze nikomu się nic nie udało ;) Warto jednak ją raz na jakiś czas poczuć. Obiecać coś sobie i potem to zrobić. Założyć pewną rzecz i potem ją wykonać. Popatrzeć na swój kalendarz i pomyśleć: “o kurczę, ile tego jest. A mi się wydawało, że przespałem ten kwartał.” Poczucie, że jesteście na dobrej drodze wypełniania własnych aspiracji to emocjonalny olej silnikowy, bez którego ciężko gdziekolwiek zajechać. Nawet jeśli frustracja lub potrzeba wzrostu ciągle dodaje Wam benzyny – każdy posiadacz samochodu wie, że samochód bez benzyny to co najwyżej sobie stanie w polu. Samochód bez oleju się zatrze i dopiero będzie bida. Dlatego moja dzisiejsza myśl dla Was jest wyjątkowo arogancka. Chcecie mieć siłę, by przez bardzo długi czas nie ustawać w dążeniu do realizacji swoich ambicji? Raz na jakiś czas klepnijcie sobie na wygodnym fotelu i zorientujcie się, że nie jest źle. Po takim odpoczynku wstanie na nogi i ruszenie, by było jeszcze lepiej, to czysta przyjemność. Ciao ,
Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/dakfqufozt/domains/ on line 2854 Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/dakfqufozt/domains/ on line 2858 Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/dakfqufozt/domains/ on line 3708 Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/dakfqufozt/domains/ on line 1195 O projekcie Dlaczego czujemy się dumnymi Zielonogórzanami? Dumnym można być z osób, miejsc i wspaniałych przeżyć. Z tożsamości i osiągnięć. Ze swojego wykształcenia i oczywiście rodziny. Dumnym można być z setek rzeczy – tych zwykłych i niezwykłych, codziennych i niecodziennych. Dumnym można być też ze swojego miasta. I dziś właśnie o tej dumie chcemy z Tobą porozmawiać. Zielona Góra rozwija się, bo budujemy ją razem. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w naszym mieście powstawały firmy, które zasłynęły swoim profesjonalizmem w całym kraju. Stawiano inwestycje, które na stałe wpisały się już w zielonogórski krajobraz. Stworzono nowe miejsca pracy, relaksu i nauki, a nasze kluby sportowe, z Falubazem i Stelmetem Enea BC na czele, wielokrotnie sięgały po mistrzostwo kraju w swoich dyscyplinach. Takich przykładów moglibyśmy wymienić jeszcze wiele, ponieważ… Krótko mówiąc – jako mieszkańcy Zielonej Góry naprawdę mamy być z czego dumni. Postanowiliśmy jednak sprawdzić, co dziś – w 2018 roku, jest naszym największym powodem do dumy 🙂 wybierz swoich faworytów Nominacje do plebiscytu “Dumni z Zielonej” W plebiscycie “Dumni z Zielonej” możesz głosować w następujących kategoriach: 1 Sport - kluby 2 Sport - ludzie 6 Wydarzenia 7 Komunikacja 8 Przyroda 9 Ludzie i stowarzyszenia W każdej z powyższych kategorii znajduje się 10 pozycji. Aby Twój głos był ważny należy oddać po 1 głosie w każdej z kategorii, a na koniec podać swój adres e-mail i kliknąć przycisk “Dodaj głos”. Głosowanie trwa do końca roku, czyli do r. A może chcesz przelecieć się helikopterem nad Zieloną Górą? Możesz to zrobić! Udział w plebiscycie to nie tylko możliwość wyróżnienie i doceniania Twoich ulubieńców. To też szansa na wygranie wyjątkowych nagród związanych z naszym miastem. konkurs na Instagramie: #dumnizzielonej Ty też możesz nominować swoją Dumę z ZG Niektórzy mogą być zawiedzeni, że wśród nominowanych zabrakło kilku charakterystycznych dla naszego miasta postaci, wydarzeń czy miejsc, które niewątpliwie zasługiwały na wyróżnienie. Niestety musieliśmy ograniczyć się do wyboru 10 pozycji w każdej kategorii. Musisz nam uwierzyć na słowo, że nie było to zadanie łatwe. W podjęciu decyzji pomogła nam jednak przygotowana wcześniej ankieta na podstawie, której wybraliśmy te pozycje, które w opinii ankietowanych, stanowiły najbardziej rozpoznawalne pozycje w historii Zielonej Góry z ostatnich 50 lat. Wśród nominowanych zabrakło Twoich faworytów? A może chcesz podzielić się jakimkolwiek innym powodem do dumy z ZG? Zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie na Instagramie, w którym macie szansę pokazać wszystko to, co sprawia, że w 2018 roku czujemy się szczęśliwymi Zielonogórzanami 🙂 Konkurs na Instagramie będziemy prowadzić równolegle z plebiscytem “Dumni z Zielonej”. Dzięki temu każdy z mieszkańców naszego miasta będzie mógł pochwalić się swoimi osobistymi powodami do dumy z Zielonej Góry. Aby wziąć udział w instagramowym konkursie: Zastanów się z jakiego powodu odczuwasz dumę związaną z Zieloną Górą Zrób piękne zdjęcie i opublikuj je na swoim Instagramie z hashtagiem #dumnizzielonej Śledź nasz profil na Facebooku i co 10 dni wygrywaj pakiet gadżetów 🙂 Przeczytaj więcej na temat konkursu #dumnizzielonej i nagród
Autor: PAP Data: 18-06-2015, 13:54 Z polskiej żywności można być dumnym, z sukcesem konkuruje ona na rynkach światowych z żywnością z innych krajów - powiedział w czwartek w Warszawie podczas gali AgroLigi 2014 prezydent Bronisław Komorowski. Celem konkursu AgroLiga jest promocja rolników oraz firm potrafiących produkować bardzo dobre wyroby na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. Konkurs organizowany jest na szczeblu wojewódzkim przez Wojewódzkie Ośrodki Doradztwa Rolniczego, zaś na szczeblu krajowym - przez Redakcję Audycji Rolnych Programu 1 TVP we współpracy ze Stowarzyszeniem AgroBiznesKlub. Mistrzem krajowym AgroLigi 2014 w kategorii Rolnicy zostali: Barbara i Ryszard Grzesik, którzy prowadzą blisko 20-hekatorową szkółkę roślin ozdobnych Eko-Garten w Lipnicy Górnej w Małopolsce. Mistrzem krajowym w kategorii Firmy została firma Nowalijka Piotr Wychowałek z Piotrkowa Trybunalskiego. To jedno z największych przedsiębiorstw w branży owocowo-warzywnej w Polsce, od niedawna produkuje warzywa w najnowocześniejszej w Europie szklarni z uprawą hydroponiczną wykorzystującą wodę deszczową bez użycia pestycydów. Podczas gali wyróżniono także 15 rolników oraz 16 firm. Prezydent powiedział, że nagrody AgroLigi to forma docenienia dokonań całego środowiska producentów i przetwórców rolno-spożywczych, jak i całego wysiłku szeroko pojętej polskiej wsi. "Jest co pokazywać w zakresie osiągnięć polskiego rolnictwa, polskiego przemysłu rolno-spożywczego i przetwórstwa. Jest co pokazywać i jest z czego być dumnym, jeśli widzi się polską żywność na rynkach europejskich i rynkach światowych jako konkurującą skutecznie i z sukcesem z żywnością i przetwórstwem z innych krajów" - powiedział Komorowski. Zdaniem prezydenta to nie tylko cieszy, ale i buduje nadzieję na przyszłość, iż zdołamy wspólnym wysiłkiem utrzymać ofensywę polskiej żywności. Obecny na uroczystości minister rolnictwa i rozwoju wsi Marek Sawicki zwrócił uwagę, że nagrodzeni w AgroLidze rolnicy i firmy to elita nie tylko polskiego przetwórstwa i rolnictwa, ale także światowego. "Dzisiaj polskie produkty żywnościowe są najlepszymi, najwyżej cenionymi produktami na świecie. Dzisiaj także nasze produkty, oprócz tego, że dominują na rynku krajowym i znalazły sobie należne im miejsce na rynkach UE, są obecne także w ponad 70 państwach świata" - mówił minister. Według niego, jest to możliwe dzięki lepszej jakości polskiej żywności, lepszemu smakowi i zaradności naszych przetwórców i rolników.
Czy mam powody do dumy z polskości? Oczywiście, bo ich nie brakuje. O martyrologii napisano już wiele. Dzisiejsi patrioci pracują i dają miejsca pracy, a zamiast karabinów noszą będąc Polakiem w dzisiejszych czasach można być trendy, funny i cool? Oto parę oczywistych powodów do dumy z narodu, w którym żyję, i z którego pochodzę. Choć od ponad 20 lat mój kraj jest na dorobku, to ma się czym pochwalić. Pięknieje mi ojczyzna i nie budzi to wątpliwości wśród przyjezdnych z zagranicy, bo wypielęgnowano kamienice, drogi stały się europejskimi, wybudowano mosty i stadiony. Przepowiadano w mediach przy okazji mistrzostw Europy, że będzie ładnie, ale spodziewano się czegoś mniejszego. Zaskoczenie było co do mojego kraju - do Polski. Jestem dumny, bo atmosfera i wygląd miejsc gościnnych sprawiły, że przybysze poczuli się wyjątkowo. Zaskoczyliśmy ich, choć może mieli nas za polsko-tatarskich dzikusów. Nikt, kto przyleciał do Polski z dalekiego kraju, nie mógł nie słyszeć o Chopinie. Tego Polaka znają nawet, albo szczególnie - Japończycy. Najważniejszy w państwie port lotniczy nosi jego imię, więc trudno o pomyłkę. A Chopin (choć nie Szopen ani Szopenowski) to Polak!Jestem Polakiem - jestem Polskę, bo choć to hydraulik reprezentuje ją na Zachodzie, a powinien informatyk, jestem dumny. Świat wielu zna Polaków: Kopernika, Marię Skłodowską-Curie, Stanisława Ulama. Powstanie „Solidarności” i powszechnie kojarzony z nią Jan Paweł II i L. Wałęsa... Po prostu fajnie być w takim Polakiem - jestem w jakiej żyjemy, zapomina czasem, że to Polska dwukrotnie uratowała ją przed poważną zmianą wszystkiego, co jest, a co mogłoby być inne. Jan III Sobieski wpisał się jako pierwszy, choć mierne z tego były korzyści. Mniej więcej podobna historia wiąże się z Piłsudskim, który powstrzymał hordy bolszewickie od ataku na Europę. Piłsudski był Polakiem. Jestem jestem, że polskie firmy coś znaczą w świecie, a nasi ludzie słyną z wyjątkowości. Dumny jestem, że nasi informatycy regularnie zdobywają czołowe miejsca w światowych konkursach, że polski komandos staje się pierwowzorem ważnej gry komputerowej i że od Rosji po Islandię wiedzą, skąd pochodzi batonik „Prince Polo” i napój "Kubuś”.Dumny jestem, że Europa kupuje nasze autobusy, tramwaje i pociągi. Dumny jestem, że na ulicach Paryża testuje się polski autobus „Solaris” bez kierowcy i że mamy wielki wkład w laser niebieski oraz możliwość produkcji grafenu - materiału przyszłości 0 w technologii po niższej cenie. Polak jesteśmy do niczego ze swoją polskością. Możemy być dumni, bo jeszcze więcej patriotą, bo inni pewnych rzeczy mogą mi zazdrościć. Jako Polak - owszem - mówię dziwnym dla innych językiem. Ale mnie łatwiej jest nauczyć się języka angielskiego, niemieckiego czy francuskiego, niż innym polskiego. Jestem dumny z dumny z polskiej Polakiem, choć tzw. patrioci próbują sobie zawłaszczyć ten termin. Skakaniem po drzewach, niszczeniem stadionów i plugawieniem imienia Polski za granicą nie zdobędą u mnie szacunku, choćby za cenę trotylu, bo to sabotażyści polskiej racji nas na Google+Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
z czego można być dumnym